Przejdź do treści

#dobrzerozmawiać – wywiad z Agnieszką Makowską

Stworzono / zmodyfikowano 09/02/2024 przez sperczil


Dobrze: Dzień dobry, prosimy o przedstawienie się i na początek podstawowe pytanie: jak to się stało, że prowadzisz gospodarstwo?
Agnieszka Makowska:
Nazywam się Agnieszka Makowska i prowadzę swoje gospodarstwo Zielona Rzodkiewka w tym miejscu już od trzech lat, ale rolnictwem zajmuję się w zasadzie już od 2016 roku. To jest gospodarstwo, które kupiliśmy z mężem 3 lata temu. Ja swoje dzieciństwo, młodość i dużą część dorosłego życia spędziłam w Warszawie, podobnie jak i mój mąż, ale zawsze myślałam, żeby zamieszkać na wsi, to w zasadzie było jedno z moich większych marzeń. W końcu udało mi się zrealizować to marzenie, jesteśmy więc takimi przesiedleńcami z Warszawy, z dużego miasta na wieś i uważam, że to była naprawdę bardzo dobra decyzja.
D: A kto zajmuje się prowadzeniem gospodarstwa?
AM:
Gospodarstwo prowadzę przede wszystkim ja, jeśli chodzi o samą uprawę warzyw – zajmuję się planowaniem tego, co będziemy uprawiać, zakupem nasion, ogarniam te wszystkie kwestie, które są związane z uprawami, natomiast mój mąż zajmuje się kwestiami logistycznymi, a więc dostarcza warzywa do naszych odbiorców, między innymi do Kooperatywy Dobrze, zajmuje się kwestiami konstrukcyjnymi, np. składa tunele, remontuje dom – bo kupiliśmy dom do porządnego remontu – i ogarnia kwestie logistyczno – techniczne.
D: Jaki jest profil waszego gospodarstwa?
AM:
Jesteśmy gospodarstwem ekologicznym, w tym roku (2023) mamy już oficjalnie certyfikat, więc możemy nasze produkty nazywać ekologicznymi i przede wszystkim specjalizujemy się w uprawie warzyw. Cechą charakterystyczną jest to, że uprawiamy te warzywa na niedużym areale, to jest mikrouprawa, ale jest bardzo zróżnicowana. Uprawiamy kilkadziesiąt gatunków warzyw, ja też bardzo lubię w ramach tych gatunków uprawiać poszczególne odmiany, jest to dla mnie bardzo interesujące i mogę powiedzieć, że tym się charakteryzujemy: nieduża uprawa, w większości ręczna, ale z bardzo dużą bioróżnorodnością rolniczą.


D: Dlaczego wybraliście gospodarstwo ekologiczne?
AM:
Zajęłam się rolnictwem w dużej mierze dzięki temu, że skończyłam dwuletni kurs rolnictwa ekologicznego i śmieję się, że nie znam innych metod, znam tylko metody ekologiczne, natomiast poza tym, że je znam, to jestem do nich naprawdę przekonana. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym w inny sposób uprawiać swoje warzywa. Bardzo duże znaczenie ma dla mnie to w jakim stanie jest gleba, bardzo o nią dbam, bo myślę, że gleba jest sercem i centrum każdego gospodarstwa ekologicznego. To jest podstawa, każdy rolnik ekologiczny o nią dba i dzięki temu uzyskuje dobre plony i rośliny, które mają w sobie dużo wartości odżywczych. Te metody ekologiczne są dla mnie bardzo naturalne i nie wyobrażam sobie uprawiać ziemi w inny sposób. Bardzo podoba mi się w rolnictwie ekologicznym to podejście, że gospodarstwo jest częścią pewnego ekosystemu, że samo jest ekosystemem, że zwraca się uwagę na tą “dziką” część natury. Rolnictwo w każdym wydaniu jest ingerencją w naturę, tego się nie da ugryźć, jednak rolnictwo ekologiczne według mojej oceny minimalizuje ten wpływ. Staje się takim naturalnym przedłużeniem, organizowanym przeze mnie, ale jednak przedłużeniem natury, bo wśród moich upraw żyje bardzo dużo owadów, mnóstwo pająków, biedronek, gadów i płazów, są żaby, jaszczurki, nawet w jednym roku mieliśmy w groszku cukrowym zaskrońca i mnie osobiście bardzo to cieszy, że te stworzenia są tu razem z nami. To jest ważne, dlatego, że te wszystkie stworzenia, które współżyją tu z nami są naszymi sprzymierzeńcami. Bardzo się cieszę, że mamy niedaleko ogrodu warzywnego drzewa i wśród tych drzew żyje naprawdę bardzo dużo ptaków, dużo zapylaczy korzysta z tych drzew i ja korzystam z ich pomocy. Mam tego świadomość, że rolnictwo ekologiczne daje taką możliwość, że nie zabijamy tych stworzeń, tylko traktujemy je jak sprzymierzeńców – i ja widzę bardzo konkretne tego efekty.
D: Jak to jest tak na co dzień prowadzić gospodarstwo?
AM:
Mój dzień wygląda w ten sposób, że wstaję rano i działam zależnie od tego jaka jest pogoda. Jeżeli są upały, to wstaję bardzo wcześnie rano, żeby zdążyć przed skwarem i cokolwiek zrobić w ogrodzie. Po śniadaniu ruszam do pracy i w zasadzie spędzam w ogrodzie cały dzień, z jakimiś drobnymi przerwami. Różnorodność naszej uprawy i mnogość warzyw z jednej strony bywa czasem pewnego rodzaju przekleństwem, bo każda roślina ma swoje wymagania i to ode mnie z kolei wymaga bardzo dużej wiedzy i różnych czynności, ale z drugiej strony jest to też bardzo dużym plusem, bo nie mogę się nudzić. Nie idę na pole gdzie mam pół hektara marchewki i pół hektara truskawek i przez cały tydzień codziennie muszę robić to samo, tylko idę na pole gdzie mam różne warzywa i różne rodzaje prac. Oczywiście są takie momenty, że przez kilka dni z rzędu trzeba siedzieć i pielić, co jest nieodzownym elementem uprawy warzyw, ale ta praca jest bardzo zróżnicowana. Ja sama robię sadzonki wszystkich roślin, które uprawiam, sama je oczywiście potem sadzę, pielęgnuję, z niektórych z nich zbieram nasiona, więc różnorodność tej pracy jest bardzo duża. Czasem, jeśli po dwóch dniach pielenia mam już dosyć, to spokojnie, jest tysiąc innych prac, które muszę wykonać i które są zupełnie czymś innym, więc na pewno nie będę się nudzić.


D: A jak to się stało, że współpracujesz z Kooperatywą Dobrze?

Z Kooperatywą Dobrze współpracuję w zasadzie od samego początku mojej samodzielnej działalności rolniczej, teraz mija zdaje się siódmy sezon, także jakoś od siedmiu czy sześciu lat, ja sobie bardzo chwalę tę współpracę, pracuje mi się z Kooperatywą bardzo dobrze. Mam świadomość, że po drugiej stronie ten odbiorca rozumie to co ja robię, rozumie też moje ograniczenia, bo czasami jest tak, że nie jestem w stanie w stu procentach wypełnić zamówienia, ze względu na to, że na razie mamy tą uprawę nie tak dużą. Ale zawsze rozmawiamy, np. negocjujemy ceny i bardzo sobie cenię to, że Kooperatywa Dobrze nigdy nie wymuszała na mnie jakichś drastycznych obniżek cen, one są dla mnie naprawdę fair, są sprawiedliwe i ustalane wspólnie. Czasami rzeczywiście troszkę je obniżamy jeżeli się okazuje, że te produkty w sklepie wychodzą za drogo, ale to nigdy nie są obniżki o 50%, tylko takie, na które ja się też zgadzam i są one dla mnie zupełnie dopuszczalne, więc czuję sprawiedliwość we współpracy, także tę cenową. Wiem, że Kooperatywę Dobrze tworzą świadomi ludzie, którzy doceniają moją pracę, którzy doceniają, że te warzywa są takiej jakości, że są ekologiczne i którzy rozumieją dlaczego te produkty tyle kosztują, czasami więcej niż inne produkty – i ja to bardzo doceniam. Myślę, że dla mnie jako małego producenta, współpraca z kooperatywą jest chyba taką najlepszą ścieżką. Oczywiście mam jeszcze swoją grupę konsumencką, której też dostarczam warzywa, ale wszystko tak a nie inaczej wokół tego organizuję, bo nigdy nie chciałam rezygnować ze współpracy z kooperatywą. Najpierw zaczęłam współpracę z kooperatywą, później w międzyczasie pojawiła się grupa konsumencka, ale tej grupy na razie nie rozszerzam na nie wiadomo jak duży poziom, dlatego, że bardzo mi zależy, żeby utrzymać współpracę z Kooperatywą Dobrze, na tyle właśnie się ona dobrze układa. Myślę, że dla rolników, którzy sprzedają swoje produkty w detalicznych ilościach, którzy chcą spróbować z krótkimi łańcuchami dostaw, to współpraca z kooperatywą jest jedną z fajniejszych opcji, dlatego że Kooperatywa Dobrze, ale też inne kooperatywy, które istnieją w innych miejscach w Polsce, zazwyczaj skupiają ludzi, którym zależy na tym, żeby kupować bezpośrednio od rolnika, którym zależy na jakości tych produktów. Różnie to w różnych kooperatywach jest, w części są produkty tylko ekologiczne certyfikowane, w części są i ekologiczne certyfikowane i takie bez certyfikatu, ale uprawiane w taki, nazwijmy to, pronaturalny sposób. Kooperatywy grupują takich świadomych ludzi, świadomych także tego, że te produkty lepszej jakości, żywność wysokiej jakości musi mieć swoja sprawiedliwą cenę, że rolnik musi być wynagradzany za swoją pracę, więc tutaj zazwyczaj jest pełne zrozumienie.


D: Czy chcesz przekazać jakąś wiadomość do osób członkowskich i klienckich Kooperatywy?

Chciałabym przede wszystkim podziękować wszystkim klientom i klientkom kooperatywy ale też osobom członkowskim, bo naprawdę, uwierzcie mi, że współpraca z Kooperatywą jest dla mnie ogromnie ważna. Mam z wami poprzez osobę zajmującą się zamówieniami kontakt co tydzień, mój mąż ma fizyczny kontakt bo co tydzień przyjeżdża i ta współpraca z Kooperatywą jest dla mnie nie do przecenienia. Uwielbiam słyszeć, bo Piotrek czasem przywozi mi ze sklepów Kooperatywy jakieś opowieści, że ktoś np. czekał na nasze ogórki kiszone, albo, że ktoś czekał na pomidory. Albo jak ktoś nagle pisze na Facebooku naszego gospodarstwa, jak kiedyś taka pani napisała, “przyszłam tu tylko po to, żeby powiedzieć, że ta kimchi jest najlepsza w Warszawie” – mi po prostu rosną wtedy skrzydła! To właśnie dzięki Kooperatywie, dzięki osobom, które robią w Kooperatywie zakupy, więc naprawdę bardzo wszystkim dziękuję i uwierzcie, że to ma ogromne znaczenie, że doceniacie tę moją pracę. W chwilach zwątpienia, jakiegoś kryzysu, które oczywiście są, to dodaje skrzydeł i świadomość, że ja produkuję warzywa nie tylko dla siebie ale też dla kogoś, bardzo mnie motywuje.


D: Bardzo nam miło! A jak widzicie perspektywy rolnictwa ekologicznego w waszej okolicy? Czy młodzi ludzie interesują się rolnictwem ekologicznym?

Ja mam to szczęście, że w sąsiedztwie jest kilka gospodarstw ekologicznych, może nie w takim zupełnie bezpośrednim, ale w zasadzie niedalekim. Tutaj w promieniu 20-30 kilometrów jest tych gospodarstw kilka, więc to jest bardzo fajne, uważam, że to jest w ogóle jakiś fenomen, nie wiem czy w jakimkolwiek innym miejscu na Mazowszu tak jest. Jedno gospodarstwo Ewy i Petera (Stratenwerth) jest kilka minut od nas, państwa Milczarków jest kilka kilometrów dosłownie i są jeszcze ze trzy czy cztery. To jest dość niesamowite, zwłaszcza, że tu na tych terenach są w większości monokulturowe uprawy roślin paszowych, jak kukurydza paszowa czy pszenica, więc bardzo mnie to cieszy, że nie jest aż tak bardzo źle, że są tu w okolicy gospodarstwa ekologiczne.